Dawno mnie tu nie było - a przez ten czas dużo się wydarzyło...
Choć już jest to odległy czas - w ferie byłam w Ostravie, nic specjalnego gdyby nie fakt, że pojechałam tam autostopem, pieszo zwiedziłam miasto i wybrałam się z kolegą, którego poznałam przez internet.
Nocleg mieliśmy załatwiony poprzez couchsurfing - czyli kanapa do wynajęcia. Nasi hości byli aż tak mili, że udostępnili nam lodówkę, dostaliśmy parę kluczy do mieszkania, mapę miasta oraz wskazówki co warto pozwiedzać.
Ostava słynie z głównie jednej ulicy - Stodolni - ulicy, która nigdy nie śpi. Na niej porozmieszczane są różnorakie klub, bary... do wyboru, do koloru, co kto preferuje.
Co krok Ostrava zaskakiwała nietypową aranżacją budynków :)
Głównym punktem wypatrywania pojazdów na drodze: był ambulans! :)
Z innej strony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz